"Warmiński ogród wspomnień" Małgorzata Mikos



Lena po latach wraca do swojego rodzinnego domu, aby go sprzedać. Ma wyrzuty sumienia, że nie było jej przy ukochanych osobach: babci i mamie, gdy umierały. Uważa, że śmierci mamy mogła zapobiec, zaprowadzić ją do lekarza, że gdyby diagnoza przyszła w porę, jej życie dałoby się uratować. Zamierzam sprzedać dom pełen wspomnień. Coś ją jednak zatrzymuje na dłużej. Czy znajdzie tu swoje miejsce na ziemi?

Poznajemy motywy wyjazdu bohaterki. Uważam, że nie należy jej potępiać, lecz zrozumieć. Jedni odnajdują się na wsi, inni nie wyobrażają sobie życia poza wielkim miastem. I jedno i drudzy mają swoje racje. Jestem w stanie utożsamić się z bohaterką powieści, zrozumieć jej tok myślenia, jej pragnienia i dążenia. Nie każdy odnajduje się w życiu wiejskim, jest ono trudne. Na wsi jest bardzo dużo pracy, czasami ciężkiej, zależnie, kto czym się zajmuje. Sama stanęłam przed podobnym dylematem: miasto czy wieś, i wybrałam miasto, gdyż nie czułam się na siłach zajmować się gospodarstwem. Dlatego uważam, że nie należy potępiać podobnych wyborów. Rozumiem bohaterkę i powiem szczerze, że zirytował mnie punkt widzenia Jana, który miał do Leny żal, że chciała zrobić karierę. To nic złego. Szkoda tylko, że przy okazji całkiem zatraciła się w wyścigu szczurów i zapomniała o najdroższych jej osobach. Wróciła do domu, kiedy był on już zupełnie pusty. 

Powieść o tym, co naprawdę jest w życiu ważne, że dom to nie tylko budynek, ale mnóstwo wspomnień z nim związanych. No i miłość i różne jej oblicza - ona tak naprawdę tylko się liczy. Książka działa na wszystkie zmysły, pobudza kubki smakowe - ciasto malinowo-lawendowe, dzyndzałki, receptory węchowe - zapach traw, nalewek i mikstur robionych przez babcię Anielę, ale działa też na zmysł dotyku, czuje się delikatne muśnięcia wiatru, delikatny dotyk drogich sercu dłoni. Przywołuje piękne skojarzenia, przypomina o beztroskich czasach dzieciństwa. Ta lektura otula niczym ciepły koc. Polecam gorąco osobom lubiącym wiejskie klimaty, ciepłe opowieści z nutką goryczy. Bo i taki znak zagościł na stronach powieści wraz ze starymi listami matki i babki Leny i ich sekretami. Co odkryje Lena? To już musicie przekonać się sami.


Komentarze

  1. Fajnie to opisałaś, aż nabrałam większej ochoty na lekturę. Mam ten tytuł już odłożony na Legimi i niedługo też będę czytać, bo ciekawi mnie ten wątek z rodzinnymi sekretami. Mam podobne zdanie co Ty w kwestii tych wyborów między miastem a wsią, więc pewnie też będę po stronie Leny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zachęciłaś, że nie mam już wyjścia - muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę i czeka na swoja kolej. Podsyciłaś moja ciekawość.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Kiedy zakwitną marzenia" Anna Szczęsna

"Niebo po burzy" Agata Sawicka

"Opowieść starego lustra" Dorota Gąsiorowska